Tak blisko, a jednak daleko… w setną rocznicę powrotu Pomorza i Kujaw do Wolnej Polski

Lubicz

29 Kwi Tak blisko, a jednak daleko… w setną rocznicę powrotu Pomorza i Kujaw do Wolnej Polski

Uroczyste obchody 100. rocznicy powrotu Pomorza i Kujaw  do Wolnej Polski rozpoczęły się w naszym województwie w styczniu 2020 r. Samorząd województwa kujawsko-pomorskiego i inne jednostki terytorialne zorganizowały wiele wydarzeń kulturalnych, wydały okolicznościowe publikacje, przygotowały imprezy sportowe i rekonstrukcyjne, a także kampanie edukacyjno-historyczne w szkołach.

Polska odzyskała niepodległość w listopadzie 1918 r. Do Polski wróciły ziemie wchodzące w skład zaboru rosyjskiego – Włocławek ze wschodnią częścią Kujaw oraz Ziemia Dobrzyńska z Lipnem i Rypinem. Dopiero realizacja zapisów postanowień traktatu wersalskiego, ratyfikowanego 10 stycznia 1920 r. pozwoliła na włączenie do Rzeczypospolitej pozostałych ziem naszego województwa z Toruniem i Bydgoszczą, które przez lata były pod panowaniem pruskim.

Na powrót Kujaw i Pomorza do Wolnej Polski złożyły się (…) odważna wieloletnia praca organizacji patriotycznych działających pod zaborami, sukces powstańców wielkopolskich, bohaterska postawa żołnierzy broniących Kujaw i Pomorza przed bolszewicką nawałą, mądrość polityków, którzy stawiali dobro Rzeczypospolitej ponad prywatne interesy mówił podczas inauguracji obchodów Marszałek Województwa Piotr Całbecki.

Z początkiem 1920 r. na teren Pomorza i Kujaw Zachodnich wkroczyło wojsko polskie, na czele którego stali gen. Józef Haller i gen. Józef Dowbor-Muśnicki. 17 stycznia – jako pierwsze – do Polski włączone zostało miasto Golub. Toruń i Brodnica powróciły do macierzy 18 stycznia, Bydgoszcz – 20 stycznia, Nakło i Chełmża – 21 stycznia, Chełmno – 22 stycznia, Grudziądz, Więcbork, Sępólno i Koronowo – 23 stycznia, Świecie – 25, a Tuchola – 29 stycznia.

17 stycznia 2020r. w Golubiu-Dobrzyniu odbyły się główne uroczystości obchodów rocznicowych z inscenizacją wkroczenia do miasta Błękitnej Armii gen. Hallera. Na moście na Drwęcy zbudowano replikę bramy granicznej, którą 100 lat temu o strony Dobrzynia sforsowali hallerczycy, przynosząc wolność Polakom mieszkającym po drugiej stronie rzeki. Ciekawe są historyczne losy Golubia i Dobrzynia, miast, które stały się jednym organizmem  dopiero w 1951 roku. W okresie zaborów Golub był częścią ziemi chełmińskiej na terenie zaboru pruskiego, a Dobrzyń znajdował się w zaborze rosyjskim, w granicach powiatu lipnowskiego, który wolnością cieszył się już od 1918 r. 18 stycznia 1920 r. wojska niemieckie opuściły także Toruń. Tego samego dnia do miasta przybyły oddziały polskie – od strony Inowrocławia – Dywizja Pomorska dowodzona przez płk. Stanisława Skrzyńskiego, a od strony Lubicza – część II Dywizji Strzelców. Symbolicznie władzę nad miastem od dotychczasowego nadburmistrza Arnolda Hasse przejął płk Stanisław Skrzyński, by potem przekazać ją komisarycznemu burmistrzowi Ottonowi Steinbornowi. Toruń jako duży ośrodek przygraniczny pruskiego państwa dochował wierności Rzeczypospolitej i na mocy traktatu wersalskiego stał się stolicą Pomorza. I także tutaj,  na wysokości Torunia, Drwęca była rzeką graniczną oddzielającą tereny pruskie od rosyjskich. Podobnie jak Golub z Dobrzyniem, tak i nadgraniczna podtoruńska miejscowość Lubicz funkcjonowała w dwóch różnych systemach gospodarczych i porządkach prawnych – Lubicz Górny w jarzmie rosyjskim, a Dolny w jarzmie pruskim.

W okolicy Lubicza po obydwu stronach rzeki działało kilkanaście posterunków granicznych, do dzisiaj zachowała się m.in. strażnica graniczna z XIX wieku czy budynki dawnych młynów zaopatrujących okoliczne rynki zbytu. W nieodległym Silnie, nadwiślańskiej wsi położonej w gminie Obrowo jeszcze do niedawna można było oglądać budynek dawnej komory celnej, bowiem kiedyś w tym miejscu przeprawiano przez wiślaną granicę mnóstwo towarów. W październiku 1892 r. przepłynęło tutaj 778 parowców i barek oraz 654 tratwy, ówczesną niemiecko – rosyjską granicę przekroczyło wtedy ponad 8 700 osób! Handel kwitł także w mniej oficjalnym obiegu – przez tzw. „zieloną granicę” szmuglowano tytoń, herbatę czy jedwab. Przemytnicy korzystali z osłony lasów czy nurtów Drwęcy ciemną nocą, można ich też było spotkać w pociągach. Jedną z najważniejszych granicznych stacji kolejowych między Prusami a Rosją była stacja w Aleksandrowie Kujawskim z okazałym budynkiem dworca. I tutaj działało wiele posterunków celnych, jednak pomysłowość podróżnych nie miała granic:

(…) Z Aleksandrowa przywiozła pewna młoda dama trzecią klasą kolei kilkadziesiąt kobiet niższego stanu ubranych w wykwintne paryskie kapelusze. Zwróciło to naturalnie uwagę urzędników cła, zwłaszcza, że kapelusze upiększone były strusiemi piórami, które w porównaniu do osób nie odpowiadały stanowi. Z tego powodu przytrzymano wszystkie i wykazało się, że owa dama bez cła zamierzała paryską modę do Rosyi przeprowadzić przez granicę pruską. Ta informacja wcale nie pojawiła się 1 kwietnia, jakby można było na pierwszy rzut oka przypuszczać. „Gazeta Toruńska” podała ją we wrześniu 1897 roku. Gwoli sprawiedliwości tkwiący na swych posterunkach celnicy również nie wykazywali się zawsze wielką lotnością. W połowie lat 80. XIX wieku o mało nie doszło do międzynarodowego skandalu po tym, jak rosyjscy pogranicznicy na przejściu w Lubiczu zatrzymali trumnę ze zwłokami zmarłego w Rosji toruńskiego kupca tłumacząc, że denat nie ma paszportu.” [1]

Mimo granicy, do Torunia regularnie udawało się wielu mieszkańców przygranicznych powiatów po stronie rosyjskiej – w celach handlowych, korzystania ze specjalistycznych usług, odwiedzin rodziny i znajomych czy po prostu do lekarza. W „Pamiętniku gwiazdy” swoją podróż za pobliską granicę niemiecką wspominała mała Polcia, późniejsza Pola Negri, gwiazda światowego kina z Lipna. Jako mała dziewczynka lubiła wspinać się na drzewa i „wypatrywać wielkiego świata”, ale któregoś razu  spadła z konarów drzew tak niefortunnie, że groziła jej utrata wzroku. Wtedy zapadła błyskawiczna decyzja ojca o wyjeździe po ratunek do toruńskiego szpitala, gdzie dobrze wyszkoleni chirurdzy uratowali  oko dziewczynce. Pola pamiętała doskonale  godzinną wyprawę dwukonną bryczką i kontrole na granicy zaborów. Lipno było wówczas miastem garnizonowym ze stacjonującymi wojskami 3. Uralskiego Pułku Kozaków. Ponad 10 lat później, w 1915 r.  na tym szlaku Niemcy  rozpoczęli budowę pierwszej części kolei żelaznej (wąskotorowej) na odcinku Lubicz-Lipno-Sierpc-Raciąż, by po 2 latach dotrzeć z transportem aż do Nasielska. Wojskowa kolejka liczyła 174 km i była najdłuższym połączeniem kolejowym w byłym zaborze rosyjskim, służącym niemieckim jednostkom do przewozu nie tylko militariów z Twierdzy Toruń do Twierdzy Modlin, ale również innych towarów o znaczeniu gospodarczym. W odpowiedzi na wzmożoną ekspansję Niemców na terenach ziemi dobrzyńskiej lokalne komórki Polskiej Organizacji Wojskowej w  przygranicznych miejscowościach organizowały w tym okresie wiele ataków i zasadzek na niemieckiego okupanta, a właściciele majątków ziemskich i strażacy w czasie krwawych potyczek rozbijali stacjonujące w okolicach oddziały niemieckie. W Lipnie ludność cywilna kolportowała plakaty, tajne pisma, gazety i ulotki, które informowały o sytuacji wojskowo- politycznej. Zbliżał się upragniony moment odzyskania utraconej wolności. W jednej z sierpniowych akcji w 1918 r., podczas której wykolejono niemiecki transport z bronią i amunicją brał udział Józef Lipiński – dzielny żołnierz POW i strażak z Dobrzejewic. Rozbrojony konwój skierowano z powrotem do Lubicza, a zawartość 12 wagonów odebrała  POW w Lipnie. O historii kolejki wąskotorowej możemy napisać m.in. dzięki fotografiom z albumu Kommando Der Feldbahn Lipno, wydanego w Berlinie w 1915 r., dokumentującego fazę budowy oraz eksploatację kolei w pierwszych miesiącach jej funkcjonowania. Album, który został kupiony ze środków zbiórki społecznej na aukcji internetowej z inicjatywy Michała Lewandowskiego prowadzącego portal Stare zdjęcia Lipna i okolic, należał najprawdopodobniej do niemieckiego żołnierza zatrudnionego przy budowie kolejowej trakcji w 1915 r.[2] Przy okazji warto dodać, że wspomnianą wcześniej Polę Negri i Józefa Hallera łączyła wielka przyjaźń i wzajemna fascynacja, wymieniali się listami, a aktorka gościła generała w swej willi w Los Angeles, kiedy ten przybył służbowo do Stanów Zjednoczonych.

Dzisiaj, w związku z wydarzeniami rocznicowymi odkrywamy przeszłość dla kolejnych pokoleń, przypominając jednocześnie jej bolesne karty. Nieocenioną wartość źródłową stanowią zasoby rodzinnych archiwów, historyczne portale społecznościowe czy dziennikarskie pasje. To ważne działania dla rozwoju naszej wspólnoty w oparciu o poczucie  regionalnej tożsamości. Jak żyli obok siebie nasi przodkowie, podzieleni przez wroga granicznymi kordonami i jak sobie z tym radzili, to tematy i propozycje do realizacji w szerokiej przestrzeni edukacji nieformalnej, która coraz częściej wpływa na poziom wiedzy i kształtowanie uczniowskich postaw. Bez narzucania sztywnych ram procesu uczenia się, łatwo można zwiększyć motywację i zainteresowania uczniów lokalną historią, a wędrówki piękną Doliną Drwęcy ukażą im dawne oblicze ziemi chełmińskiej i dobrzyńskiej, czasami niewiele różniące się od obrazu współczesności.

 [1] https://nowosci.com.pl/ruch-na-zielonej-granicy-retro/ar/12500176

[2] http://szpejankowski.eu/index.php/miejscowoci/241.html

 

Bibliografia:

 

Oprac. Dorota Łańcucka, KPCEN we Włocławku

 

Fot. gł. Lata 1899-1902 , Granica rosyjsko-pruska w Lubiczu.
https://fotopolska.eu/m41249,Lubicz_Gorny.html?f=427455-foto



Pomoc | Polityka cookies | Polityka Prywatności i Regulamin | Redakcja | Wykonano dla: Województwo Kujawsko-Pomorskie

INSTYTUCJE WSPIERAJĄCE

Licznik odwiedzin:

2,431,897